niedziela, 29 czerwca 2014

Życie jak sinusoida!


Budzę się rano i cieszę się, że żyję i kolejny dzień przede mną. Dzień, który ma szanse obfitować w dobre wydarzenia... Nadzieja, a jednak wyczuwam w organizmie każdą swoją komórkę, która jest napięta ze stresu, bo wraz z otwarciem oczu czeka na mnie rzeczywistość, której już nie ogarniam. Cudownie, że za oknem świeci słońce, ale żołądek jest zawiązany na supełek i z ogromnym trudem przyjmuje pożywienie albo i nie, i odbiera radość z pięknego dnia. Pijąc kawę, jak jest, doceniam jej wspaniały aromat i smak, ale myśli uciekają do spraw nie rozwiązanych i spędzających sen z oczu czym odbierają radość cieszenia się chwilą. Mimo wszystko zakasuję rękawy i robię to co mogę, to co jestem wstanie...
W tym tygodniu już nawet organizm miał dosyć...
dawno się aż tak źle nie czułam.

Rozprawa... kolejna w sierpniu. I co mi z tego, że sąd nałożył 1000,- zł. kary na pracodawcę ex-ia, jak dalej wszystko jest w zawieszeniu. Może ktoś zna prawnika, który zechciałby zadziałać charytatywnie i pomóc mi napisać skargę do Strasburga, bo to co się dzieje przechodzi ludzkie pojecie.

Co do decyzji z US, też nie mam pojęcia jak mogłabym do sprawy podejść. Nie znam się na przepisach podatkowo-spadkowych. Może jest jakaś możliwość odroczenia płatności w czasie, bo na dzień dzisiejszy i tak jest to nierealne, a dodatkowych problemów z US na prawdę mi nie potrzeba. Może, ktoś był w podobnej sytuacji albo zna się na przepisach, to proszę o pomoc. Może jest jakieś wyjście dla mnie przynajmniej z tej sytuacji.

Z pracą nic się nie zmieniło, chociaż byłam na kolejnych rozmowach... Przeglądając kolejne ogłoszenia robi mi się niedobrze... Nie mając innego wyboru jeżdżę tam gdzie jeździłam, ale nie wiem czy każdego kolejnego dnia firma będzie istniała, bo działa na granicy prawa, a czasami nawet poza prawem. Podobno w ten sposób działa większość firm... dla mnie niepojęte. Dostałam drugie 200,-zł, ale co to jest za zarobek? A odliczając bilet miesięczny, to... Jednak nie mając innego zajęcia zarobkowego jeżdżę, bo to lepsze niż siedzenie w domu. No i przynajmniej "coś" dostałam, no nie, ale czy w lipcu "coś" dostanę, nie wiem...

Młody zakończył rok szkolny z sukcesem, przynajmniej z przedmiotów zawodowych, bo z językami obcymi przeżyliśmy chwile zgrozy... Ma jedną z najwyższych frekwencji w szkole, z przedmiotów zawodowych jest najlepszy, z pozostałych oscyluje w granicach średniej klasy, ale języki... Jestem dumna z niego, szkoła też. Będąc w aż tak trudnej sytuacji domowej ( ja już mam dosyć, a co dopiero on), nie mając wszystkich podręczników, nie mając prawie nic z przedmiotów zawodowych... Miał starą, wręcz antyczną lutownicę po dziadku, która w październiku wysiadła na amen. Podobną, także antyczną pożyczyła mu nauczycielka...

Kiedy naszedł mail z propozycją pomocy dla Młodego, nie mógł uwierzyć w to co czytał. Błysk w jego oku, pomykający uśmiech na jego twarzy... widok bezcenny! Zastanawiał się co może sobie wybrać. Nie mógł się zdecydować, bo w sumie wszystko z wypisanych rzeczy mu potrzebne, a to i tak nie wszystko... Nim się zdecydował, przyszła paczka od człowieka o ogromnym sercu. Nie doczytaliśmy w mailu, bo wypisane rzeczy właśnie były w drodze do Młodego... Młody odebrał ją przede mną i kiedy wróciłam do domu wyciągał po jednej rzeczy i pokazywał z namaszczeniem. Znowu ten błysk w oku, pomykający uśmiech na twarzy... zachwyt i niedowierzanie. Niedowierzanie, że to jego. Niedowierzanie, że ktoś kto go zupełnie nie zna, robi coś tak wielkiego dla niego...
Dla takich chwil warto żyć! Doceniam i jestem bardzo wdzięczna, że ktoś chciał pomóc, zadał sobie trud zakupu, wyłożył własne pieniądze, wysłał... wkładając w każdą czynność dobroć i serce...


Dopisek 17:59

Właśnie się dowiedziałam, że odeszła kolejna osoba... odeszła na zawsze w wieku 60 lat. Osoba, którą bardzo dobrze znałam, chociaż ostatnio dawno nie widziana...
Życie jest bardzo kruche i ulotne...
Często sama boję się, że nie wytrzymam tego wszystkiego co się w moim życiu dzieje...


14 komentarzy:

  1. Jeżeli chodzi o Urząd Skarbowy,
    to jak przychodzi do mnie sprawa jakaś,
    to idę do nich i pytam jak mogę to załatwić.
    Tak po prostu udzielają informacji.
    I tak i tak człowiek nie ma wyjścia i nie zna przepisów,
    więc idę i pytam.
    Jak nie zrozumiem od pierwszego razu,
    to idę drugi raz.
    Na pewno skierują Cię do właściwego pokoju.
    Będziesz przynajmniej wiedziała, co możesz zrobić w tej kwesti.
    Jeżeli chodzi o prawnika to u nas w MOPS-ie jest prawnik
    i przyjmuje bodajże raz w tygodniu za darmo
    i udziela informacji na różne tematy.
    Bardzo możliwe ,że u was też taki prawnik jest.
    Pracy szukaj poprzez znajomych.
    Inaczej nie znajdziesz.
    Takie mamy czasy paskudne ...

    Gratulacje !
    Pięknie wychowałaś Młodego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już to wszystko zrobiłam i jestem tu gdzie jestem. Właściwy urząd do spadku jest w środkowej Polsce, obdzwoniony wszerz i wzdłuż, tak jak "obpytany" tu na miejscu... i nic, żadnej alternatywy.

      A nie wiem czy miałaś kiedykolwiek przyjemność rozmawiać i załatwiać coś z prawnikiem w MOPS-ie, bo to z nimi jest tak jak słyszymy, że "rodzina otoczona jest opieką". Jak dotychczas z mojego doświadczenia, za każdym razem moja wiedza była większa niż kolejnych prawników z MOPS-u. Przerażające, ale prawdziwe, niestety.

      Usuń
    2. Miałam okazję rozmawiać z prawnikiem z MOPS-u.
      U nas jest bardzo dobry.
      Widocznie to zależy od tego jakim się jest człowiekiem.
      A czy koniecznie ten spadek musisz prawnie przejąć ?
      Przejmiesz jak będziesz miała pieniądze.
      Też mam taką sytuację.
      Spadek wisi i się nie przejmuję , będzie co będzie.

      Usuń
    3. Dzięki za zainteresowanie. Nasz MOPS jest specyficzny. Zaliczkę alimentacyjną w końcu dostałam, na wyjątkowych warunkach tylko dlatego, że sprawa oparła się o prezydenta Miasta...
      A spadek... sprawy toczą się już od 2008 roku i... ostatnio dostałam wezwanie do złożenia deklaracji. Miałam to zrobić podobno już bardzo dawno temu... złożyłam, nie mając innego wyjścia i przyszła decyzja US, a podobno w drodze jest wezwanie do zapłaty... Nie wiem co będzie, bo kasy i tak nie mam.
      A co do skargi, to prawnicy, najtańszy chce 1000zł za spisanie skargi...

      A jeśli chodzi o Młodego, jestem dumna z niego. Pedagog powiedział, że inni mają wszystko i tego nie wykorzystują... sporo jest poprawek na sierpień...

      Chociaż czasami oboje nie wytrzymujemy tej sytuacji...

      Witaj Jasna w moich skromnych progach :)

      Usuń
    4. Fajnie, zjadło mi cały komentarz wrrrrr....
      A był długi....

      Może spróbuj sprzedać prawa do tego spadku.
      Mam notariuszkę do której jak pójdę to doradzi jak sporządzić umowę
      a przy okazji powie jak cała sprawa wygląda prawnie.
      Odwiedź kilku notariuszy porozmawiaj
      i wyciągnij swoje wnioski.
      Coś może z tego Ci wyjdzie ciekawego.
      Notariusz nic nie kosztuje.

      Każdą skargę do każdego Urzędu możesz napisać własnymi słowami, Urzad musi przyjąć i najwyżej pisemnie przyśle ci o uzupełnienie albo na miejscu wyjaśni czego brakuje.
      Zachowasz w ten sposób terminy
      i ominiesz prawników.

      Po co Ci ten spadek skoro z nim tyle kłopotów ?
      Nie jesteś formalnie właścicielem i już każą płacić ??

      Zawsze sobie mówię jak jest źle ,
      że kiedyś będzie lepiej.
      Złe nie trwa wiecznie na szczęście..
      Tak jak piszesz życie to sinusoida ...
      Raz lepiej raz gorzej.
      Wiem ,że jest Wam trudno.
      Też miałam w życiu takie trudne momenty,
      ale przeszły...
      U Ciebie też się dobrze ułoży...

      Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń
    5. Sprzedaż praw nie wchodzi w grę, bo sprawa bardzo skomplikowana. Poza tym nie znam notariusza, który by udzielał darmowych porad. Każda czynność u niego jest płatna. Miałam wieloletni kontakt zawodowy z nimi, a ostatnio koleżanka przejmowała spadek po rodzicach, to jestem na topie. I notariusz nie pomoże, bo jest potrzebny przepis US, który umożliwiłby odroczenie zapłaty podatku bez konsekwencji prawnych.

      A co do urzędów, to można pisać samemu, chociaż nie do wszystkich, ale trzeba zachować wszelkie procedury prawne, bo inaczej nic z tego. Wiem z doświadczenia. A Strasburg... z tego co wiem, to wystąpienie przeciwko Państwu i musi być uzasadnienie w oparciu o paragrafy. Poza tym są wymogi proceduralne, które różnie są interpretowane w necie. Konieczny prawnik, niestety, już rozeznałam sprawę.

      A co do spadku, to na odrzucenie go ma się tylko pół roku... od śmierci spadkodawcy.

      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  2. Kochana! Nad Twoją drogą zaczyna świecić światło. Będzie coraz jaśniejsze. Czuję to!
    Pogratuluj Młodemu. Fantastyczny chłopak!
    Serdecznosci przesyłam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyś Twoje przeczucia się urzeczywistniły... i to jak najszybciej!

      Usuń
  3. Cieszę się z niespodzianki Młodego! Co do notariuszy - porady (jeśli nie są sporządzane żadne dokumenty) powinny być nieodpłatne. Kilka razy korzystałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto skorzystać rownież z bezpłatnych porad w Biurze Porad Obywatelskich i w Studenckich Poradniach Prawnych przy uniwersytetach kształcących prawników. Studenci pomogą napisać pisma.
    W dużym mieście naprawdę jest wiele możliwości uzyskania bezpłatnych porad prawnych ( również przy parafiach).
    Nie trzeba być skazanym tylko na prawnika z MOPS-u.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może tu coś ci poradzą?
    http://doradcypodatkowi.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Do US najlepiej pójść osobiście. Umówić się z naczelnikiem i przedstawić sprawę. Zawiesi spłaty albo rozłoży na raty. Tylko trzeba to zrobić zanim zaczną ścigać. Wtedy podchodzą dość elastycznie. Rozwiązanie sprawdzone w waszawskich US.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dobrze, że są tacy ludzie... Przywracają wiarę.

    OdpowiedzUsuń