niedziela, 2 września 2012

Rozsypałam się.

No i rozsypałam się na dobre, a raczej moje zdrowie całkowicie się posypało. Staram się je odzyskać, ale nie jest to takie łatwe jakby mogło się wydawać, tym bardziej, że nie dają mi spokoju i spędzają sen z powiek upadające coraz bardziej moje finanse . Ciekawi mnie i to bardzo, dlaczego osiemdziesiąt procent wynagrodzenia wypłacanego przez zakład pracy tak bardzo różni się od osiemdziesięciu procent wypłacanych przez ZUS. Może jednak lepiej dla mnie jak pozostanę w tej kwestii w błogiej nieświadomości, tym bardziej, że L-4 szpitalne jest jeszcze mniej płacone... Wiem, że przepisów nie zmienię, ale na prawdę trudno jest mi się znaleźć w tej sytuacji i skupić na odzyskiwaniu zdrowia...
No i znowu narzekam, a tak bardzo chciałam tego uniknąć...

22 komentarze:

  1. I to mnie wkurza! Wkurza mnie takie prawo!
    Wracaj do zdrowia kochana!!!!
    Żeby w naszym kraju chorować, to dopiero TRZEBA MIEć ŻELAZNE ZDROWIE.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawiłam wszystko na powrót do zdrowia i powolutku, małymi kroczkami chyba idę do przodu. Jednak brak finansów powoduje ciągły stan napięcia i strach przed przyszłością... Nie mam jednak wyboru...

      Usuń
    2. O finanse się teraz nie martw! Wróci zdrowie to i finanse wrócą!

      Usuń
  2. Zdrowie to nasz największy majątek i w wielu krajach tak jest,że jak go zabraknie, to łatwo nie jest.
    Polska nie jest wyjątkiem.

    Pozdrowienia przesyłam serdeczne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie jest łatwo, ale mam nadzieję, że może jakoś sobie jednak poradzę... Chociaż momentami bardzo czarno to widzę... Dzięki za pozdrowienia :-)

      Usuń
  3. przepisy sa tworzone pod pracodawców.... wiem coś na ten temat.... kiedy moja najmłodsza pociecha chorowała 14 lat temu przez prawie 6 lat nie wychodziła ze szpitala, jest po przeszczepie moczowodów... ja wykorzystywałam 60 dni na opiekę, urop i jeszcze urlop bezpłatny .... więc rozumiem ciebie.... ja na dodatek w pracy byłam czarna owcą... bo choruje mi dziecko....a pracować musiała bo na ojca młodej nie mogłam liczyc...
    wiem że dasz radę, ja też byłam momentami bliska załamania, zwłaszcza że mi mówili - po co ci to dziecko, masz juz dwoje dorosłych...urodziłam ją mając 43 lata....
    myslę że i ty sobie poradzisz, zdrowie jest najważniejsze....i pozytywna energia....
    trzymam za ciebie kciuki.....
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za każde ciepłe słowo :-)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz opublikował się dwa razy i chciałam jeden usunąć... Ale jak widać ślad pozostaje... Jeszcze wiele muszę się nauczyć ;-)

      Usuń
  5. Witaj Zołzo. To powinno być te same 80%, więc lepiej sprawdź:) Życzę zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno być to samo 80%, ale niestety nie jest.

      Usuń
  6. przykro mi, że nie można Ci pomóc... trzymam więc kciuki za zdrowie, bo jeśli jest, łatwiej działać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja sytuacja jest zbyt niepewna, abym mogła się do czegokolwiek zobowiązać...

      Usuń
  7. Niestety przepisy takie,że normalne zwolnienie 80%, a szpitalne 70:(
    Zdrowia życzę!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, tyle na ten temat mówią przepisy, ale praktycznie wypłacane świadczenie chorobowe w żaden sposób nie osiąga tych procentów...

      Usuń
  8. Czasami nie pozostaje nic innego, jak narzekanie...
    Życzę zdrowia i rozwiązania wszystkich problemów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zołzuniu, czasem tylko narzekanie nam pozostaje, jak inaczej nie można. Wiem coś o tym. Życzę powrotu do zdrowia i lepszego jutra. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  10. Poskładasz się na nowo - i będziesz nowa.
    Oby zdrowa - czego życzę Ci z całego serca, Zołzo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurczę, przy takich absurdalnych przepisach, człowiek może jeszcze bardziej podupaść na zdrowiu. Ale ja Tobie życzę szybkiego do zdrowia powrotu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem cichą ,stałą czytelniczką Twojego bloga. Nigdy nie odważyłam się nic napisać na forum. Na pewno masz wielu takich czytelników jak ja, którzy chcą Cię czytac,czekają na Twoje posty i życzą Ci jak najlepiej:) Długo kazałas nam czekać na swojego posta ale w końcu doczekaliśmy się! Mam nadzieję,że będziesz pisała cześciej i że najgorszy kryzys jest już poza Tobą. Pamiętaj,że co nas nie zabije to nas wzmocni. Że czasem jest żle żeby potem było lepiej. Wiem,że to tylko frazesy ale prawdziwe! ŻYCZĘ CI Z CAŁEGO SERCA ABY OD JUTRA BYŁO JUŻ TYLKO LEPIEJ:) Ściskam:) Halina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zołza! Obiema rękami podpisuję się pod tym,co napisała Halina!

      Usuń