niedziela, 6 stycznia 2013

Ziemski Anioł.


Jakiś czas temu w moim życiu pojawił się ziemski Anioł. Dostrzegł moje problemy i wyciągnął w moją stronę pomocną dłoń. Nieznany i odległy, a jednak się pojawił. Wówczas tego tak  nie odbierałam. Byłam zszokowana, ale i mile zaskoczona.

Jako osoba mająca ogromne problemy z przyjmowaniem jakiejkolwiek pomocy podziękowałam, ale jednak odmówiłam. Był wytrwały i powiedział abym pamiętała, że jest. I pamiętałam. W trudnych chwilach przypominałam sobie, że tam gdzieś jest i mogę na niego liczyć, a sama myśl dodawała mi sił i napawała nadzieją.

Dzisiaj, będąc już u kresu wytrzymałości zdobyłam się na odwagę i poprosiłam o pomoc, którą oferował. Nawet nie przypuszczałam,  że jest to aż tak cholernie trudne, ale odważyłam się. I wiecie co... Pomimo upływu czasu i zmieniających się sytuacji propozycja pomocy była nadal aktualna. Pomógł!


Niektórzy ludzie czynią świat wyjątkowym

tylko dlatego, że są.

 

 


sobota, 5 stycznia 2013

Walka ze strachem.

Postanowiłam być w tym roku szczęśliwa i trzymam się tego. Pracuję nad tym każdego dnia... ze zmiennym skutkiem. Ale nie poddaję się. Postanowienie, to postanowienie. Przy jego realizacji mam okazję ćwiczyć swoją konsekwencję. Każdego dnia staram się myśleć pozytywnie i dostrzegać prawie we wszystkim dobre strony. Tym bardziej, że...



... i stawiam sobie to za codzienne motto.


Przyznaję, że taka praca nad sobą nie jest łatwa, tym bardziej jak leży się pod gruzami życia i dominującym uczuciem jest strach. Strach i lęk o jutro. Lęk... lęk paraliżujący, odbierający poczucie bezpieczeństwa, napawający beznadzieją i uniemożliwiający jakiekolwiek działania...

Wczoraj, kiedy miałam jeden z trudniejszych dni i uparcie walczyłam z lękiem o bycie szczęśliwą, próbując różnych sposobów z marnym skutkiem, znalazłam żółtą kartkę od Beaty Pawlikowskiej...




... i jej mądre słowa tylko na chwilę mi pomogły. Lęk jednak wygrał i władał wczorajszym moim dniem. Dzisiaj też próbuje, ale nie jest już aż tak agresywny jak wczoraj...


wtorek, 1 stycznia 2013

Nowy początek, nowe nadzieje...

No i mamy Nowy Rok. A Nowy Rok to nowy początek i nowe nadzieje. Hm, nadzieje może nie są znowu aż tak nowe, bo czasami tylko odkurzone, ale z nowym początkiem nabierają innej, jakiejś większej mocy.
Rozpoczynający się właśnie dzisiaj rok jest dla mnie, jak z resztą dla wielu czystą, niezapisaną kartą. Chciałabym umieścić na niej jak najpiękniejszy obrazek... Jednak strach nie pozwala puścić wodzy fantazji. Lęk o jutro jest paraliżujący. Pracuję nad tym każdego dnia, ale ze zmiennym skutkiem...

Nigdy nie robiłam żadnych noworocznych postanowień i chyba czas to w końcu zmienić ;-) Tak, macie rację wymyśliłam sobie postanowienie. Jedno postanowienie i chociaż w obecnej mojej sytuacji może być trudne do zrealizowania, to wszystkim siłami będę starała się je wprowadzić w życie.

POSTANAWIAM BYĆ SZCZĘŚLIWA!!!
Tylko tyle i aż tyle.

Przydatnym do jego realizacji mogą być proste prawdy, które wygrzebałam w internecie. Wygrzebałam, źle powiedziane. To one mnie znalazły jeżeli wiecie co mam na myśli i chcę się nimi podzielić. Proste to one i są, jednak nie zawsze dla nas oczywiste, bo... "Bo" zawsze się jakieś znajdzie, nieprawdaż...