piątek, 11 listopada 2011

Tak naprawdę nic nie należy do nas.

- Kiedy noworodek przychodzi na świat, ma zaciśnięte piąstki, prawda? (...)
- Dlaczego? Bo niemowlę nie ma o niczym pojęcia i chce wszystko chwytać, mówiąc: "Cały świat należy do mnie".
- A stary człowiek, gdy umiera, ma otwarte dłonie. Czemu? Bo on już wie.
- Co wie? (...)
- Że niczego nie możemy ze sobą zabrać.

Mitch Albom "Miej trochę wiary".

wtorek, 8 listopada 2011

Wagary.

Miałam dzisiaj nasiadówkę w szkole u Miśka i poszłam... na "wagary" za namową dwóch matek. Nie, na wywiadówce oczywiści byłam, jakby mogło być inaczej. Ale później był spęd rodziców na sali gimnastyczne na jakąś pogadankę na temat zdrowia. Ulotki dostałyśmy i nawet usiadłyśmy już na krzesełkach, ale jeszcze przed rozpoczęciem... chyba pierwszy raz od czasów szkolnych urwałam się na "wagary". Nie, nie poszłyśmy balować jak za młodych lat, ale grzecznie wróciłyśmy każda na łono własnej rodziny...

niedziela, 6 listopada 2011

Oby nie dręczyła nas myśl... mogłem, powinienem.

Mężczyzna szuka pracy na farmie. Wręcza farmerowi opinię od poprzedniego chlebodawcy. A tam tylko jedno zdanie: " Śpi podczas burzy". Farmer rozpaczliwie potrzebuje parobka, więc zatrudnia mężczyznę.
Mija kilka tygodni i nagle w środku nocy przez dolinę przetacza się potężna burza. Farmer, wyrwany ze snu przez ulewę i wycie wiatru, wyskakuje z łóżka. Woła swojego nowego parobka, lecz ten śpi jak zabity.
Biegnie więc czym prędzej do obory. Ku swojemu zdziwieniu widzi, że zwierzęta są bezpieczne i mają co jeść. Wybiega na pole. Widzi snopki pszenicy owinięte brezentem, Pędzi do silosu. Drzwi są zaparte, a ziarno suche. I wtedy dopiero dociera do niego sens zdania: "Śpi podczas burzy".
(...) Jeżeli będziemy dbać o to, co w życiu ważne, jeżeli będziemy postępować zgodnie z zasadami (...) naszemu życiu nie będą towarzyszyć wyrzuty z powodu niedopełnionych obowiązków. Nasze słowa zawsze będą szczere. Nigdy nie będzie nas dręczyć myśl: "Mogłem, powinienem".

Mitch Albom "Miej trochę wiary".

sobota, 5 listopada 2011

No i wyszło ze mnie lenistwo.

Wolę określenie lenistwa niż zniechęcenia czy braku energii. Jakoś lepiej brzmi, tak jakby wybór należał do mnie. Dobra jestem, nie? Prze bębniłam dzisiaj prawie cały dzień, a plany miałam takie ogromne. No cóż, są osoby, które uważają, że co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro. I chyba dzisiaj tak się zachowywałam przez cały dzień, chociaż nie jestem zwolenniczką tejże zasady. Nie powiem, zdarza mi się czasami błogie nieróbstwo, ale nie wtedy, gdy mam sporo rzeczy do zrobienia.
Za to udało mi się dzisiaj trochę popracować nad blogiem. Próbuję go rozgryźć, ale łatwo nie idzie. Jest tyle różnych nieznanych dla mnie rzeczy, że jedynie pozostaje mi poznanie ich na zasadzie prób i błędów.
Dobrze, że przy tym wszystkim całego bloga nie skasowałam ;-)